male

W holdingu pomiędzy życiem, a śmiercią

Dziś mam 30 urodziny. Czas refleksji i zadumy. Wczoraj w Nairobi odbył się pogrzeb Tima.  Tego samego, któremu poświęciłem posta jeszcze w sierpniu. W lotnictwie (szczególnie tym Afrykańskim) nic nie jest na długo. Firmy powstają, bankrutują. Wybuchają wojny, przychodzą klęski żywiołowe, choroby. Koledzy czasami wychodzą do pracy i nie wracają. Tima zapamiętałem jako świetnego pilota…




spanko6

Przedurlopowo, martwy kot na wycieraczce od Eboli

Proszę mi wybaczyć (ty, kocie, też) ten tani podstęp marketingowy w tytule. W dzisiejszych czasach trzeba się rozpychać łokciami o oglądalność (i poczytalność). Kot tylko spał i ma się dobrze, a Eboli nie było w Sudanie Pd od 1976. Ale o tym w kąciku przyjaciół fauny na końcu. Pojawi się tam również po raz pierwszy…




ikona

Pilot bez skarpetek, ciamajda w butach i black hawk down

Zrobił na mnie wrażenie wczoraj w Pibor samolot, który miał pitch -8 stopni. Jest to całkiem pospolity pitch przy lądowaniu (o! pas, tam jest, znizaj), ale nie na ziemii. Kenijski 5Y-MCR blackhawk XP42A to konwersja karawany. Coś jak nasza 900-konna, ale ta ma 850 koni i zachowała inercyjny separator na wlocie do silnika przez co jest…




SHAQ

koty, loty i pierwsze lodzenie, AL JAZEERA

A jakoś tak dzisiaj ponuro było. Tak bym to na coś zwalił, ale nie bardzo mam na co. Zazwyczaj na brak latania zwalam. Latanie tych 2-godzinnych tras, które ostatnio robimy mogłbym opisać jako minutę stresu przy starcie, 10 minut ostrożności przy wznoszeniu, 1:45 przelotu bez emocji i kilka minut paniki przy lądowaniu. Są różne sposoby…




afryka

Tim, Ciamajda, czosnek i odbiornik telewizji satelitarnej, miau

Kap kap kap kapał deszcz pierwszy tydzień sierpnia. Tutaj to złowrogi dźwięk bo kompletnie paraliżuje transport, łącznie z lotniczym. Nastroje opisywało niniejsze zdjęcie: Dopiero ostatnio coś drgnęło w kwestii latania. Tutaj pora deszczowa trwa mniej więcej od kwietnia do października i można powiedzieć, że jest to tutejsza zima (średnio „tylko” 35 stopni). Co bardziej ciekawskich…




the beatles

Z ministrem na pokładzie czyli pośrodku wielkiej polityki Afrykańskiej

Gdzieś tam za 5 stopniem szerokości i 27 stopniem długości jest miasto Tambura. Zaraz przy granicą z Republiką Środkowoafrykańską, gdzie jest nawet bardziej niestabilnie niż w Sudanie Południowym. Drogi wyglądają tak: A terminal główny w stolicy tak: Do miasta Tambura wieźliśmy przedwczoraj właśnie Panią minister. Jej cel wizyty był i jest dla nas nieco tajemniczy….




garang

John Garang Day, loty po znajomości i koza na talerzu

Po obejrzeniu wczorajszego „Everybody Loves Raymond” na Comedy Central byłem w dobrym nastroju na wpis. Niestety internet się wypiął. Robię to więc dzisiaj i to za dnia! Prądu za dnia tutaj nie mamy, ale dzisiaj jest święto narodowe. John Garang day. Ze względu na przemówienia i inne zaplanowane w mieście obchody taka łaskawość elektronów. John…




Oasis Camp, Juba

Na szybciutko bystriej expedite

Kurcze, no muszę normalnie coś wrzucić bo się ociągam tak bardzo, że pokonuję grawitację i zamieniam się w czarną dziurę. Tak, napisałem właśnie nonsens. Chodzi o to, że mam normalnie mam takiego lenia z tym blogiem, że sie nie da opisać. Zwalam to oczywiście na ilość godzin w samolocie i zmęczenie (??!). No i ostatnią…




25res

Indiana Jones w KKP czyli Kenii Katarze i Polsce

Na początku lipca wyruszyłem w drogę do Polski załatwić kilka prywatnych spraw. Stąd przerwa w nadawaniu. Wykorzystałem moment mniejszej ilości latania spowodowanej pracami na samolocie. Ponieważ czasu nie miałem dużo, a spraw było sporo wziąłem rano szczoteczkę do zębów, paszport, mundur oficerski i… poszedłem na lotnisko w Jubie. Uświadomiłem sobie rano, że opuszczenie Juby będzie…




wezelek

O przemijaniu i osobistych kilka słów po pogrzebie kolegi Tomka

Utrzymuję swoje wpisy w tonie raczej komediowym, trochę sarkastycznym, ocierając się raz po raz o cynizm. Słyszałem niedawno, że odróżnia to właśnie bloga od pamiętnika. Coś w tym jest. Trudno otworzyć się wiedząc, że czyta Cię ileś tysięcy osób bo to taka niezręczna nagość. Ten wpis jednak chciałbym potraktować jako swoisty manifest swojej ludzkiej emocjonalności….